Fałszerstwa monet to temat, który dotyczy nie tylko kolekcjonerów numizmatów. Coraz częściej podrabiane są także monety bulionowe – dokładnie te, które najchętniej wybierają inwestorzy lokujący środki w metale szlachetne.
Znacie pewnie powiedzenie, że „okazja czyni złodzieja”. Przy obecnych cenach złota i srebra taka „okazja” dla osób szukających łatwego i nieuczciwego zarobku jest po prostu zbyt kusząca. A gdy rośnie pokusa, rośnie też liczba podróbek na rynku.
Dlatego postanowiłem w praktyce sprawdzić jedną z popularniejszych metod szybkiej weryfikacji monety: metodę dźwiękową, czyli tzw. ping test. To prosta technika polegająca na ocenie, jak moneta rezonuje i dźwięczy po lekkim stuknięciu. Na potrzeby tego wpisu przetestowałem dwie aplikacje: jedną na iOS i drugą na Androida.
Ping test to nie jedyna metoda
Zanim przejdę do „słuchania monet”, chcę podkreślić jedną rzecz – dźwięk nie jest jedynym sposobem wykrywania podróbek i nie powinien być traktowany jako ostateczny wyrok. To raczej jeden z elementów listy kontrolnej, którą warto wykorzystywać przy zakupie monet bulionowych.
Im droższy metal i im bardziej rozgrzany rynek, tym większą ostrożność należy zachować. Zwłaszcza przy zakupach od osób prywatnych, na giełdach czy w ogłoszeniach w sieci, gdzie nie brakuje „okazji”.
Inne popularne metody weryfikacji monet
Oprócz testu dźwiękowego najczęściej wykorzystuje się:
- parametry fizyczne monety (waga, średnica i grubość) – to absolutna podstawa. Podróbka może trzymać wagę, ale mieć inną średnicę albo grubość. Wystarczy prosta waga jubilerska, a najlepiej do kompletu również suwmiarka, aby sprawdzić te podstawowe rzeczy.
- test magnetyczny (magnes neodymowy) – srebro nie jest ferromagnetyczne, więc nie powinno być przyciągane przez magnes. Co ważniejsze, zachowuje się specyficznie w polu magnetycznym (prądy wirowe). Na rynku można kupić specjalne pochylnie testowe z magnesami do sprawdzania monet srebrnych.
- porównanie detali – rant, liternictwo, mikrodetale, jakość reliefu. Różnice bywają subtelne, ale jeśli ma się punkt odniesienia (np. oryginał z tego samego rocznika), często da się je wychwycić.
- spektrometria XRF (fluorescencja rentgenowska) – metoda profesjonalna i bardzo wiarygodna, ale trudno dostępna w domowych warunkach.
- test kwasowy – dość skuteczna metoda, ale inwazyjna i raczej nie używa się jej do monet, bo łatwo je uszkodzić.
No i gdzieś pomiędzy tym wszystkim jest ping test, który można przeprowadzić za pomocą aplikacji mobilnych.
Na jakiej zasadzie działa ping test?
Ping test wyróżnia się tym, że jest szybki, darmowy (z ograniczeniami) i bezinwazyjny.
Działa dlatego, że każdy metal o określonej gęstości, kształcie i masie ma swoją unikalną „sygnaturę częstotliwościową”. W praktyce każda moneta bulionowa działa jak precyzyjnie zaprojektowany instrument. Moneta uderzona w odpowiedni sposób generuje charakterystyczny zestaw częstotliwości. Aplikacje sprawdzają, czy moneta „nadaje” w pasmach typowych dla czystego srebra i czy uzyskany sygnał pasuje do profilu danej monety. Podróbki zwykle brzmią inaczej. Dźwięk bywa bardziej płaski, krótszy i przytłumiony.
Oczywiście taki test da się przeprowadzić również bez aplikacji — pod warunkiem, że ma się odpowiednie doświadczenie i „osłuchanie”. Nawet jeśli jednak ma się już pewną praktykę, nie zaszkodzi czasem wesprzeć się dedykowanymi aplikacjami, które ułatwiają ocenę i ograniczają ryzyko pomyłki.
Metodologia
Chciałem podejść do tematu praktycznie, tak żeby każdy mógł taki test odtworzyć w „życiowych” warunkach.
Testy przeprowadziłem na dwóch telefonach. Pierwszym był starszy iPhone, drugim mój codzienny OnePlus z Androidem. Nie posiadam żadnego studia nagraniowego, ale mam dość cichy pokój.
Aplikacji tego typu są dziesiątki, więc ograniczyłem się tylko do jednego przykładu na platformę. Wybrałem takie, które są popularne, działają od dłuższego czasu i oferują darmowe testy. Najważniejsze — nie wiąże mnie z nimi żadna współpraca reklamowa. W moim przypadku były to: Precious Coin Tester (iOS) oraz Pingcoin (Android).
Jako monetę testową wybrałem klasykę, czyli 1-uncjowy Kanadyjski Liść Klonowy, rocznik 2020. Oczywiście na czas testu musiałem wyjąć monetę z ochronnego kapsla. Do delikatnego uderzania w rant monety (tak, aby go nie uszkodzić) użyłem szczypiec numizmatycznych.
Test przeprowadziłem w trzech krokach. Najpierw krótka ocena na własne ucho, potem analiza w pierwszej aplikacji, a następnie w drugiej. Na koniec dorzuciłem próbę kontrolną na monetach z innych metali.
Test „na ucho”
Monetę umieściłem na trzech palcach skierowanych do góry, tak jakbym trzymał w nich szczyptę soli albo naśladował gestykulującego Włocha. Następnie stukałem w rant monety, próbując wydobyć z niej dźwięk. Cóż, nie jest to takie łatwe na pierwszy raz, ale na pewno moneta wydawała dźwięk. Jest w tym coś charakterystycznego, co ciężko pomylić… dopóki nie zacznie się porównywać z innymi monetami.
Bo po chwili stukałem w inne PRL-owskie monety z miedzioniklu i one również potrafiły dźwięczeć, ale jakby inaczej. Chyba jednak nie podjąłbym się oceny autentyczności monety tylko na podstawie własnego ucha. Zbyt łatwo tu o autosugestię, dlatego byłem ciekaw, jak poradzą sobie z tym aplikacje.
Test aplikacją Precious Coin Tester (iOS)
W aplikacji wykonałem dokładnie ten sam test. Moneta na palcu, stuknięcie i nagranie dźwięku.
Przyznam, że Precious Coin Tester (link do aplikacji w App Store) jest rozbudowany i ma sporą bazę monet. Chwilę zajęło mi znalezienie właściwej pozycji (Maple Leaf), ale potem poszło już sprawnie.
Aplikacja zakwalifikowała monetę jako oryginalną z prawdopodobieństwem 90%, czego dowodem jest poniższy obrazek.


Test aplikacją Pingcoin (Android)
Pingcoin to aplikacja na Androida (link do aplikacji w Google Play) i od razu zwróciła moją uwagę przejrzystym interfejsem. Szybko znalazłem monetę, którą posiadam i którą chcę przetestować.
Ciekawy jest sam sposób prezentacji wyniku testu. Aplikacja pokazuje wizualizację rezonansu (coś jak „odcisk dźwięku”) i dopasowuje do niej nagrany ping. To działa trochę jak test zgodności. Jeśli dźwięk się „zgadza”, dostajemy wysokie prawdopodobieństwo autentyczności.
Tutaj wynik był podobny. Pingcoin zidentyfikował trzy kluczowe częstotliwości i oznajmił, że moneta przeszła test.


Test kontrolny – monety miedzioniklowe z PRL
Niestety, wybaczcie, ale nie posiadam fałszywych srebrnych monet. Żeby nie wyszło tak, że aplikacje „wszystko uznają za srebro”, test kontrolny przeprowadziłem na kilku starych monetach z czasów komuny. One także potrafiły dźwięczeć, ale ja tam bardziej słyszałem pogłos biedy niż bogactwa. A mówiąc serio, inne stopy także dzwonią, tylko inaczej. I właśnie w takich miejscach aplikacja miała szansę na wykazanie się.
A co ze złotymi monetami?
Nie testowałem złotych monet, bo akurat nie miałem ich pod ręką. Natomiast w obu aplikacjach widziałem, że złote monety również można nimi testować. Na ile dokładnie działa to w praktyce, trudno mi powiedzieć, ale jak wpadnie mi jakaś w ręce, to niewykluczone, że zrobię aktualizację artykułu.
Czy ping test ma sens? Wnioski z testów
Muszę przyznać, że testowanie tych aplikacji dało mi sporo frajdy. Najważniejsze jest jednak to, że to faktycznie działa.
Nie traktowałbym metody dźwiękowej jako jedynego sposobu weryfikacji, ale jako filtr przesiewowy i szybki sposób na wstępną ocenę w terenie jest naprawdę sensowna. Szczególnie wtedy, gdy coś intuicyjnie „nie gra” albo gdy kupujemy spoza sprawdzonych kanałów.
